Wiele razy słyszałam: „Anka, za dużo analizujesz”, „nie filozuj, tylko rób”.
A ja nic nie poradzę – lubię pogdybać.
Patrzeć na tematy z różnych stron, szerzej. Łączyć te kropki, nawet jeśli dużo pokreślę.
Bo najwięcej wniosków nie pojawia się wtedy, gdy wszystko idzie zgodnie z planem.
Pojawiają się, gdy coś się nie zgadza. Gdy założenie okazuje się mylne.
Gdy trzeba się zatrzymać i pomyśleć jeszcze raz.
To gra słowna. Mylnik zwodzi na manowce, podobnie jak zapalnik bywa iskrą przed wybuchem frustracji, choć problem zwykle leży głębiej.
Mylniki to zmyłki: błędne wnioski, uproszczenia i „pudełkowe rozwiązania”, które rzadko pasują do rzeczywistości.
Z drugiej strony czasem błądzimy, mniej lub bardziej świadomie, żeby sprawdzić inne ścieżki.
Można je uznać za pomost między błędem a odkryciem – czymś, co, jak świetliki, potrafi wskazać kierunek i oświetlić to, co ukryte w ciemności.

A jednak bardzo się tego boimy.
Chcemy mieć rację, dobrze wypaść, być kompetentni, najlepiej od razu.
W świecie pełnym ekspertów i gotowych odpowiedzi łatwo uwierzyć, że nie ma miejsca na błąd. Że świat nam nie wybaczy, a szansa już nie wróci.
Mylnik powstał trochę w kontrze do tego myślenia.
To miejsce, w którym zatrzymuję się przy tym, co wydaje się oczywiste.
Nie znajdziesz tu pewników ani instrukcji obsługi sukcesu.
Raczej pytania, które może też sobie zadajecie.
Jakie mylne założenie zmieniło najwięcej w Twoim życiu lub biznesie?
Może było punktem zwrotnym, po którym trzeba było zacząć wszystko od nowa?
A może niespodziewanie to właśnie ono stało się początkiem sukcesu?
Napisz do mnie albo zostaw komentarz pod którymś z mylników.